czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział IV "Perfekcyjnie nauczyłam się udawać szczęśliwą"







-No bo wiesz...
-No właśnie nie wiem-złapał mnie za ręce
-Daj mi skończyć-powiedział i kontynuował
-Nie mogłem po prostu patrzeć jak jakiś inny koleś się do Ciebie zbliża. Uświadomiłem Sobie że jesteś dla mnie kimś ważnym. I myślę że ty czujesz to samo. Czy tak jest?-zapytał się Mnie i czułam jak przeszywa mnie wzrokiem. Wiedziałam że mnie już rozgryzł jednak nie mogłam się przyznać.
-Nie Zayn ja nic do Ciebie nie czuję-chciałam odejść jednak on mi na to nie pozwolił i złapał Moją dłoń.
-Nie wierzę-powiedział
-To uwierz i zostaw mnie w spokoju.-znowu nie posłuchał. Chwycił mnie za obie ręce tak że nie mogłam się ruszyć. Spojrzał mi w oczy i lekko musnął moje usta. To było cudowne. Czułam Jego miętowy oddech na każdym milimetrze swojej twarzy. Jego zniewalające perfumy wprowadzały mnie w stan błogości, a Jego dotyk sprawiał że po moim ciele przechodziło miliony najwspanialszych dreszczy. Jednak zważając na moje wcześniej wypowiedziane słowa nie mogłam się tak zachowywać. Odepchnęłam Zayna od Siebie.
-Nigdy więcej tego nie rób-powiedziałam i wytarłam swoje usta ręką. Zostawiłam Zayna i weszłam do budynku. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Poszłam do naszego stolika i zaczęłam zamawiać drinki, które sama piłam. Byłam trochę wstawiona jednak nadal kontaktowałam.
-Lily stało się coś?-to była Suzie
-Nie, wszystko jest jak w najlepszym porządku-powiedziałam
-Gdybyś chciała pogadać czy coś to wiesz gdzie mnie szukać-Ja na to tylko kiwnęłam głową. Po chwili każdy przyszedł, nawet Zayn. Jak zdążyłam zauważyć tylko ja piłam i chyba bawiłam się najlepiej. Poszłam sama potańczyć bo nikomu się nie chciało. Poczułam jak ktoś w tańcu jeździ po moich biodrach. Muszę przyznać spodobało mi się to, a jeszcze bardziej ten fakt że był to ten sam chłopak z którym już wcześniej tańczyłam, ale Zayn nam przerwał. Tańczyłam z nim jeszcze jakąś chwilę po czym znowu poszłam do barmana i zamawiałam drinki. Nie wiem czy on nie zauważył że ja nie jestem pełnoletnia czy co. Ale jednak sprzedawał mi te drinki a tylko to się liczyło. Po paru kolejkach wróciłam na parkiet do mojego nowego kolegi. Potańczyłam z nim i po chwili nie wiedziałam co się ze mną już dzieję. Ciągnęłam Zaca, bo tak nazywał się mój kolega... w stronę toalet. Nie byłam pewna czego chciałam w końcu byłam kompletnie pijana.

*oczami Suzie*
Co chwilę zerkałam na Lily, która z minuty na minutę była coraz bardziej pijana. Odwróciłam się na chwilę do coś mówiącego do mnie Liama.
-Coś nie tak?-zapytał przejętym głosem.
-Nie po prostu nie wiem co się dzieję z Lily-odwróciłam się w stronę parkietu gdzie przed chwilą jeszcze stała, jednak teraz jej już tam nie było. Rozglądałam się po całej sali, ale nie mogłam jej znaleźć. Podeszłam do Zayna.
-Zayn pomóż mi znaleźć Lily. Nigdzie jej nie ma. Martwię się o Nią.-on tylko spojrzał na mnie z głupim wyrazem twarzy.
-Nie będę jej szukał-powiedział zimnym głosem
-Nie mów że nic dla Ciebie nie znaczy, bo wiesz że to nie prawda-powiedziałam i złapałam go za rękę ciągnąc go za sobą.
-Ty poszukasz w pobliżu budynku a ja w środku. Okey?
-Może być-powiedział bez żadnych emocji. Nie rozumiałam Jego zachowania od samego początku dzisiejszego wieczoru było widać że Lily mu się podoba a teraz? Teraz jest obojętny jej osobą. Nie wiem co się stało, ale nie o to teraz chodzi. Na razie trzeba znaleźć Lily bo nie wiadomo co jej do tej główki strzeli gdy jest w takim stanie.

*oczami Zayna*
Wyszedłem z tej imprezy bo i tak nie miałem ochoty tam siedzieć i miałem iść do hotelu. Jednak teraz tego nie zrobię bo muszę szukać Lily. Nie wiem co ona z Sobą robi. Rozumiem ma problemy ale po co to wszystko Sobie utrudnia. Takim zachowaniem odpycha od Siebie ludzi a nie powinna tego robić. Bo kiedyś w końcu zostanie całkiem sama. I będzie żałowała że tak się zachowywała. Jednak wiem że mówię to tylko dlatego że ona była pierwszą dziewczyną, która odtrąciła moją osobę. I chyba poczułem się tym urażony. Boże chłopie jakie chyba ona Cię uraziła i tyle. Nie wiem co zrobię, ale jakoś ją do Siebie przekonam. Chodziłem w pobliżu budynku i nic ani śladu po Lily. Nigdzie jej nie było. Nawet popytałem przechodnich czy jej nie widzieli ale każde moje pytanie kończyło się negatywną odpowiedzią. Spojrzałem na zegarek było grubo po trzeciej a Lily nadal nie było. Usłyszałem dobiegający z kieszeni dźwięk przychodzącego połączenia. Wyciągnąłem telefon i spojrzałem na ekran ale nic nie widziałem, bo przy świetle ekranu na dworze było bardzo ciemno. Jednak po chwili dostrzegłem że to Suzie a miałem nadzieję że to może Lily.
-tak?
-I co znalazłeś ją?-zapytała
-Nie nigdzie jej nie ma. Czyli ty też jej nie znalazłaś?
-Niestety nie. My już się zbieramy do hoteli.-powiedziała Suzie. Ja nie miałem ochoty na powrót. Musiałem ją znaleźć i dopóki mi się nie uda nie wrócę do hotelu.
-Ja nie idę. Poszukam Jej jeszcze.-powiedziałem i się rozłączyłem. Chodziłem uliczkami i ciągle nic. Nigdzie jej nie było. Martwiłem się strasznie. Dzwoniłem jednak nie odbierała. Usiadłem na ławce którą właśnie mijałem i złapałem się za głowę. Co ja teraz miałem zrobić. Przecież nie wrócę do hotelu bez niej. To nie tak miało być. Po co ja dałem jej się tak opić. Zamiast powiedzieć aby przestała ja tylko siedziałem i się patrzyłem na to co robi. Jestem pewien że w jakimś stopniu to też moja wina. W końcu powiedziałem jej co czuję, ale ona nie była zadowolona. Po raz setny wybrałem jej numer. Pierwszy sygnał nic, drugi nic trzeci.
-Słucham-wreszcie odebrała
-Lily! gdzie ty jesteś? Wiesz od ilu Cię szukam? Każdy się martwi. Mów gdzie jesteś ja zaraz będę.
-Ja jestem w parku obok tej dyskoteki. Przyjdź szybko.-powiedziała i się rozłączyła. Była strasznie przestraszona sądząc po jej głosie. I chyba płakała. Wstałem szybko z ławki i biegłem do tego parku. Nie zatrzymałem się ani razu a to był spory kawałek. Zobaczyłem ją skuloną na ławce. Podbiegłem do niej ledwo dysząc i usiadłem na ławce. Ona tylko się we mnie wtuliła i zaczęła płakać. Nie wiedziałem co zrobić. Czy coś powiedzieć czy lepiej nie? Nie wiedziałem czy dać jej się wypłakać czy ją uspokoić. W głowię miałem totalną pustkę.

*Oczami Lily*
Nie wiedziałam co ze sobą robię. Siedzę w parku i wypłakuję się chłopakowi którego chyba kocham. Czemu to wszystko musi być takie trudne no i czemu to wszystko musiało powrócić.?
-Lily co się stało?-zapytał się Zayn przytulając mnie mocniej
-No bo..-nie mogłam nic powiedzieć. Słone łzy które spływały po mojej twarzy nie pozwoliły mi na to.
-Ten koleś ci coś zrobił tak?
-Nie nie. To nie chodzi o Niego. On nic mi nie zrobił. Po prostu coś do mnie powróciło. No i ... A zresztą.-Otarłam łzy ręką i wstałam z ławki.
-Lepiej będzie gdy wrócę do hotelu-powiedziałam i odeszłam
-Lily czekaj!. Twój hotel jest daleko stąd. Może lepiej jak dzisiaj przenocujesz u mnie.-Spojrzałam się na Niego jak na durnia. Że ja miałam spać u niego w pokoju?
-Dobra niech ci będzie-powiedziałam i poszłam za chłopakiem który obejmował mnie ramieniem. Dla ludzi którzy nas mijali pewnie wyglądało to tak jakbyśmy byli parą jednak tak nie było. Po jakimś czasie weszliśmy do pokoju hotelowego chłopaka. Poszłam się tylko umyć do łazienki i wyszłam w ciuchach chłopaka który mi dał. Nie założyłam spodenek bo sądząc po długości koszulki która sięgała mi do połowy uda nie było to potrzebne.
-To gdzie mam spać?-zapytałam się ziewając
-Na łóżku w sypialni-powiedział po czym spojrzałam się na Niego wzrokiem z pytaniem a gdzie on-Spokojnie ja będę spał na kanapie.-Spojrzałam na ogromne łóżko które stało na przeciwko mnie. Przecież zmieścilibyśmy się oboje na nim no ale jego wola. Położyłam się na mięciutkim łóżeczku i przykryłam kołdrą. Gdy już zasnęłam, budził mnie dźwięk ruszającego się Zayna na kanapie. Wiedziałam że jest ona nie wygodna a on nie mógł znaleźć wygodnej dla siebie pozycji co nie było dziwne.
-Zayn-powiedziałam szeptem
-Co?-zapytał zaspanym głosem
-Chodź tutaj. To jest Twoje łóżko a poza tym zmieścimy się oboje.-Po chwili chłopak przydreptał do łóżka i się położył. Leżałam na samym końcu aby tylko nie być blisko niego. Jakiś czas leżałam i myślałam. Gdy usłyszałam że Zayn usnął przysunęłam się do niego i wtuliłam w Jego klatkę piersiową. Po chwili zasnęłam.


***
Jakiś taki głupi i wgl mi nie wyszedł znowu. No ale dobra już go dodaję. Więc liczę na komentarze ;)